Method Works inspiracją.
Strach.
Boisz się wejść do pomieszczenia, w którym byłaś już kilka razy?
Tak, to strach przed zdobyciem nowego doświadczenia.
Że spotkasz mordercę Twoich myśli, który zwiąże je na supeł. Nie będziesz mogła rozwiązać.
Poczujesz się uwiązana we własnej psychice. A Tobie wciąż w głowie ta żałosna próba ucieczki.
Będziesz krzyczeć, szlochać tak głośno, jak tylko potrafisz, lecz ogarnia Cię ta szara świadomość, że i tak nikt Cię nie usłyszy. Znów wołasz tylko siebie. Twój wewnętrzny głos umarł, nie posiada nawet duszy. Pozostało tylko Twoje ciało i ciemność. Unosisz głowę. Twoje czarne loki, przesiąknięte bezdusznym potem, opadają na czoło. Próbujesz podnieść się. Rozglądasz się dookoła, sprawdzasz, czy jest coś, co może Cię zatrzymać. W przeciwnym wypadku nawet nie ruszysz się, bo przecież i tak to nie ma sensu. Pomyślałaś o człowieku, pomyślałaś o przedmiocie, pomyślałaś o żywiole. Ale nie pomyślałaś o sobie. Masz w sobie tyle energii, że niezależnie od woli, robisz to, co jest jak najbardziej zakazane. Nie chcesz, ale robisz. Czujesz podniecenie? Nie. Czujesz obrzydzenie do swojej osoby, do swoich czynów, do własnego ciała i ..momentalnie do wszystkiego, co Cię otacza.
Krzyk! Biegniesz. Potykasz się o przeciwności. Upadasz.. w końcu upadasz. Nie uciekniesz. Zostałaś uwięziona.
- Poczuła, że nie istnieje. Że przez całe życie, była nikim. Pław się w tej swojej nędznej egzystencji! Nie istniejesz!
To tylko koszmar.
Strach.
Boisz się wejść do pomieszczenia, w którym byłaś już kilka razy?
Tak, to strach przed zdobyciem nowego doświadczenia.
Że spotkasz mordercę Twoich myśli, który zwiąże je na supeł. Nie będziesz mogła rozwiązać.
Poczujesz się uwiązana we własnej psychice. A Tobie wciąż w głowie ta żałosna próba ucieczki.
Będziesz krzyczeć, szlochać tak głośno, jak tylko potrafisz, lecz ogarnia Cię ta szara świadomość, że i tak nikt Cię nie usłyszy. Znów wołasz tylko siebie. Twój wewnętrzny głos umarł, nie posiada nawet duszy. Pozostało tylko Twoje ciało i ciemność. Unosisz głowę. Twoje czarne loki, przesiąknięte bezdusznym potem, opadają na czoło. Próbujesz podnieść się. Rozglądasz się dookoła, sprawdzasz, czy jest coś, co może Cię zatrzymać. W przeciwnym wypadku nawet nie ruszysz się, bo przecież i tak to nie ma sensu. Pomyślałaś o człowieku, pomyślałaś o przedmiocie, pomyślałaś o żywiole. Ale nie pomyślałaś o sobie. Masz w sobie tyle energii, że niezależnie od woli, robisz to, co jest jak najbardziej zakazane. Nie chcesz, ale robisz. Czujesz podniecenie? Nie. Czujesz obrzydzenie do swojej osoby, do swoich czynów, do własnego ciała i ..momentalnie do wszystkiego, co Cię otacza.
Krzyk! Biegniesz. Potykasz się o przeciwności. Upadasz.. w końcu upadasz. Nie uciekniesz. Zostałaś uwięziona.
- Poczuła, że nie istnieje. Że przez całe życie, była nikim. Pław się w tej swojej nędznej egzystencji! Nie istniejesz!
To tylko koszmar.
*O, słynny post pisany pod wpływem cudownej melodii z ulubionego filmu. Za czasów Quattro, niegdyś Byzydury, a później Palinodii tekst ten został polecony nawet przez Onet :D (Wybaczcie za brak skromności, ale nie mogłam się powstrzymać). W końcu można uznać ów za przełomowy moment. No nie ukrywam - to miłe, kiedy ktoś cię docenia. Pozdrawiam. ;)
Najgorzej jest poczuć się w pewnym momencie swojego życia nikim. Oby to był tylko sen, zły koszmar.
OdpowiedzUsuńTekst swietny, ale to już chyba wiesz.;)
Tak.
OdpowiedzUsuńOby to był tylko koszmar.
Dziękuję ;>
Pomiędzy miłością, a nienawiścią jest droga, którą można podążyć. Żeby tylko nie okazało się to nocnym koszmarem. ;] Świetne.
OdpowiedzUsuńNiby istnieje taka droga, tylko problem w tym, że niektórzy nie potrafią jej.. dostrzec?
OdpowiedzUsuńI znów podziękuję. ;]
Ale każdy problem prędzej, czy później da się rozwiązać. Trzeba tylko zacząć działać. BEZ wstyd, BEZ kłamstwa. Pewnie i stanowczo.
OdpowiedzUsuńPewnie i stanowczo, łatwo powiedzieć.
OdpowiedzUsuńByć może i masz rację, chociaż nie 'może', a na pewno, ale to nie jest takie proste. Owszem: bez wstydu, bez kłamstwa - myślę, że to także kwestia czasu.
W moim przypadku szczególnie czasu i w pewnym sensie przyzywczajenia. Wiesz, o czym mówię. Mam na myśli odkrycie drogi, istniejącej pomiędzy miłością a nienawiścią.
Dla każdego taka droga wygląda inaczej.. Z tego trzeba sobie zdawać sprawę. Ja póki co staram się odkryć swoją, bo nie wyszło z miłością, a nienawiść nie przyjmuję nawet do wiadomości.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńO, skoro mówisz, że nienawiści nie przyjmujesz nawet do wiadomości - szczerze Ci zazdroszczę. ;]
OdpowiedzUsuńMną władają dwa uczucia jednocześnie, a to nie jest przyjemne, uwierz. ;]