środa, 27 lutego 2013
skinny love
Przerażający błysk budzi mnie z wiecznego snu, może tym razem płynącego po magicznej jawie tego poranka. Poranka? Nie powiedziałabym. Leżysz obok, we mnie mocno wtulony, nieświadomy niczego dookoła. Zaśpiewałabym dla Ciebie The Scientist, po cichutku, do ucha mrucząc. Mogłabym tak patrzeć na Ciebie godzinami, nie mam zamiaru Cię budzić.
Wygłodniałe usta domagają się Twej czystej wilgoci, płoną, a ja razem z nimi. Drażnisz się z moim wewnętrznym nieustannym "pragnę Cię", dlatego pragnę Cię jeszcze bardziej.
Zagraj dla mnie, proszę, ja zaśpiewam cichutko; Skinny Love już unosi się w powietrzu.
Dotykasz, muskasz, drażnisz. A w tle Nasza cudowna melodia tak rozkosznie współgrających ze sobą ciał.
Dla Ciebie. I uwierz, że nie sypiam z żadną "wymyśloną postacią". Z Tobą owszem :)
**
Mam cichą nadzieję, że mój ulubiony profesor, czy tam doktor, Krzychu we własnej osobie odpuści sobie jutro namawianie nas do napisania pracy licencjackiej na temat hot dogów, których nigdy nie miał okazji spróbować. Chociaż niech opowiada sobie te przeróżne dziwaczne historie, mam jeszcze 2,5 książki do przeczytania, a jego wykład to idealny czas właśnie na skupianie się na czymkolwiek innym. Pisze o tym, bo irytuje mnie marnowanie kolejnego wykładu z dość ciekawego przedmiotu, na pogawędkę o krowach, koniach, czy o wspomnianych gorących bułeczkach z paróweczką. Niech ten semestr się już skończy.
Dziś jest dzień dobrych nowin. Otóż wszystkich wielbicieli Florence and The Machine pragnę poinformować, że już niedługo wystąpi w Krakowie na Coke Live! Kiedy się dowiedziałam, łzy napłynęły mi do oczu natychmiast, bo wiem, że jak dla mnie jest to chwilowo niemożliwe. Nie stać mnie obecnie na bilet, a kiedy już uzbieram, pójdę do pracy (cokolwiek), to prawdopodobnie będzie za późno. Zawsze tak jest, na tym polega moje "szczęście". Ale zrobię WSZYSTKO, by tam być. Tak czy siak, jestem szczęśliwa. To bardzo dobra nowina. :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Masz nowego chłopaka? ;)
OdpowiedzUsuńWiesz, wykłady maja to do siebie, że nie zawsze są na temat ;) Ostatnio byłam na zajęciach o "umyśle 4latak" a słuchałam jak Pani opowiada o swoich wakacjach na Kubie.
A właśnie.. Pamiętasz te czasy gdy na historii Pani Profesor Sz. opowiadała nam o swoich wakacjach we Florencja ? Szkoda, że tych czasów już nie ma ;)
Och, Marta.. :) To na dłuższą rozmowę przy kawie w Świebodzickiej Kremówce :P
UsuńOch, Pani Sz był niewierygodnie irytująca czasami, zwłaszcza przerażał mnie fakt, że musiałam tańczyć poloneza z jej mężem :D
I tak, czasy liceum to najpiękniejsze czasy!! Kiedy będziesz w Polsce?:)
Swojego szczęścia w to nie mieszaj. Mogłaś już dawno mieć odłożoną potrzebną sumę i oczekiwać na odpowiedni moment jej wydania. Teraz tylko bierz się do roboty i niech kolejny Event Cię nie ominie ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;p
Nie przypuszczałam, że akurat w tym roku zagra Florence w Polsce :P No ale.. masz rację. Zresztą jak zawsze :D
Usuńpozdrawiam również :D
Pół roku temu też nie sądziłem, że teraz będę w tym miejscu gdzie akurat się znajduję ;) A jednak złotówki z wakacyjnej pracy trzymam na wyjazd do Mediolanu ;)
UsuńAch no widzisz :P Kobiety mają gorzej, zakupy i te sprawy :P
Usuńzazdroszczę.
To ja życzę, abyś uzbierała tą kasę i spełniła swoje marzenie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję!! Mam nadzieję, że naprawdę się spełni :))
UsuńCzemu nie mogę wejść na Twojego bloga? :<
Wierzę, że Ci się uda :)
UsuńTeraz już możesz jak klikniesz na ten nick, musiałam pozmieniać troche i dlatego tak jest :)
mało jest rzeczy piękniejszych, niż wspólny sen z mężczyzną.
OdpowiedzUsuńoj, wiem coś o wiecznym czytaniu książek na wykładach...
Życzę, by Wasze szczęście trwało i trwało :D
OdpowiedzUsuńHot dogi? No cóż, każdy wykładowca ma jakiegoś bzika :P
jej, masz genialny styl pisania! aż sama się rozpłynęłam... :D
OdpowiedzUsuńżyczę Ci, żeby pojechała na ten koncert :D
och, Asiu. ile słów mam teraz w głowie!
OdpowiedzUsuńpo pierwsze - pragnienie & rozsądek i nieśmiałość - zabójcze połączenie, które sprawia, że umysł eksploduje, szczególnie, gdy leżysz koło niego.
po drugie, wyobraź sobie, że ja ostatnio łagodne elektroniczne melodie zamieniłam na mocnego rocka, wręcz metal (może udało ci się zauważyć na last.fm). i to, co przeżywasz w związku z koncertem Florence and The Machine, ja mam z koncertem Rammsteina :P
po trzecie, idziesz do pracy, a następnie odwiedzasz mnie w wakacje! :D