czwartek, 21 lutego 2013
black milk
Zdrętwiałe mam ciało, duszę, słowa drętwieją w transie. Jak na Twoje zawołanie, staję się wykwintnym posiłkiem o każdej porze dnia i nocy, którego tak pragniesz. Spojrzenia przepływają przez pożądanie, krzyżując się, mruczą zmysłowo.
Wilgotna pościel otula Nas nieobecnych gorączką tego wieczoru. Zaciskam dłonie do nieprzytomności, wpatrujesz się we mnie lśniąco. W tle prześwitującej namiętności odpowiadam podobnym, powoli tracącym świadomość spojrzeniem. Czuję, jak zaciskasz dłonie nieprzytomnie, za każdym razem mocniej.. i mocniej.
Jestem wirującym krzykiem, słodką melodią, która ucicha na moment, by w końcu złapać oddech. Jesteś wirującym krzykiem, moją największą Przyjemnością.
Muszę się w końcu ogarnąć i coś ze sobą zrobić. Duszno mi, potrzebuję przestrzeni i przede wszystkim dużo ruchu. Och dzisiejszy wf dał mi wycisk. 1,5 h skakania na skakance, czuję, że nie czuję łydek. (jestem z siebie dumna)
I biorę się za pisanie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Takie przyjemności są najlepsze :) Ruch to zdrowie :D
OdpowiedzUsuńZnam te nasze w-fy z liceum ?Pamiętasz? Top były czasy ;)
OdpowiedzUsuńMmm... też chcę odrobinę takiej przyjemności :)
OdpowiedzUsuń