wtorek, 3 lipca 2012
never let me go
Głuchy szelest kruchych przewracających się stron
kolejny pominięty rozdział
na pozór pustych słów
Głuche westchnienia
obracające się dookoła Naszej nieobecności
Tysiące głuchych kilometrów dzieli Nas
od kolejnej głuchej pominiętej rozmowy
Chłód w Naszych spojrzeniach rozpala tę nienawiść
na którą nie pozwoliłeś
Głuche odgłosy sentymentu
na które nie pozwoliłeś
za którymi tęsknię
a wystarczy je tylko ogrzać, rozpalić
zgasić
...kolejny pominięty rozdział
głuchy szelest miękkich przewracających się stron
**
Nie potrafię już spojrzeć na to miejsce tak samo, jak kiedyś. Oznacza to tylko tyle, że brakuje mi sił, by znowu obudzić się w spokoju. Tęsknię za spokojem i bezgranicznym wsparciem. Co za wieczór.. (już nawet "Never Let Me Go" Florence nie pomaga.. spacer w deszczu chyba też)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Myśl pozytywnie i chciej, a znajdzie się ktoś kto ci pomoże obudzić się w spokoju :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję. :)
UsuńNiestety tak już jest, że dosłownie wszystko się zmienia; nie zawsze na lepsze. Grunt, to nie tracić nadziei, że może być jeszcze dobrze.
OdpowiedzUsuńTo prawda.. na szczęście nadzieja to jedyne co trzyma mnie przy w miarę stabilnym funkcjonowaniu.
UsuńNo to powodzenia :)
UsuńZnajdzie znajdzie, zawsze sie znajduje.. Ale trzeba trochę poczekać.
OdpowiedzUsuńwiem, Martuś :*
UsuńUwielbiam Never let me go :)
OdpowiedzUsuńSeriale, filmy oglądam ale i to powoli mi się nudzi... Może polecisz mi jakiś ciekawy? :)
Z tego względu, że całym sercem wielbie właśnie Florence, nadziałam się ostatnio na kawałek "Breath of Life" (nie wiem,czy słyszałaś?). Oczywiście zakochałam się, a że pochodził on (jeszcze przed premierą) z filmu Królewna Śnieżka i Łowca, postanowiłam go wczoraj pobrać. Genialny! Ale żałuję, że nie wybrałam się do kina..
UsuńSeriale.. ja oglądam wszystko co popadnie. Tzn. większość :D Jestem na etapie Pamiętnikow Wampirów, bo nie oglądałam na bieżąco.
A co do filmów to lubię przede wszystkim dramaty, cenię sobie klimat tych bardziej schizowych no i ewentualnie horrory, ale tylko w doborowym towarzystwie :)
Przejście do kolejnego etapu w życiu zwykle bywa trudne, ale w miarę możliwości trzeba myśleć pozytywnie. Smutek i niepewność nie pomagają, co najwyżej nas wyniszczają.
OdpowiedzUsuńMnie nawiedziła raczej typowa huśtawka nastrojów - jak czytam wczorajszego(a właściwie dzisiejszego-nocnego) posta znowu mam ochotę wszystko skreślić i zamienić w coś weselszego :)
Usuńale.. masz rację. nie można się załamywać, trzeba nastawić się troszkę inaczej; pomyśleć, że każdy następny etap będzie tylko lepszy :)
To właśnie kocham w blogowaniu - ulotność chwili, ten rodzaj kruchości... często jest właśnie tak, że odczucia albo sytuacja z danego posta nie są już aktualne, ale mamy "dowód rzeczowy", którego nie wypada się pozbywać :D
UsuńPodpisuję się oburącz pod Twoimi słowami :)
Czasami w ciszy i pomijaniu można znaleźć najwięcej siebie, bo masz czas, żeby się wsłuchać. Spróbuj.
OdpowiedzUsuńBędę musiała się w siebie wsłuchać :) może znajdę coś ciekawego :D dziękuję.
UsuńAsiu, wiem, że nie powinnam pytać wprost, ale już od dłuższego czasu czuję, (a teraz jestem niemalże pewna), że dużo się zmieniło od naszej ostatniej rozmowy. Co się dzieje, kochana?
OdpowiedzUsuńOd naszej ostatniej rozmowy bardzo dużo się zmieniło.. chyba domyślasz się, że powodem tych wszystkich zapisanych smutkow i tęsknoty jest facet (a raczej jego brak..)
UsuńMimo wszystko, trzeba zyć dalej ;)
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko ok i po sesji spotkamy sie w końcu!
trzeba pogadać widzę!
Usuńi nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, ale mi droga do Wrocławia zajmie cały dzień :P
Hmm.. to może spotkamy się gdzieś w połowie? :D
Usuńco proponujesz? :)
Usuńi z tego co pamiętam nie udało się znaleźć jakiegoś miasta, gdzie obydwie miałybyśmy kogoś, żeby mieć, gdzie przenocować jakby co.
A co stało się z tym bezgranicznym wsparciem?
OdpowiedzUsuńSpacer w deszczu... mmmm <3
OdpowiedzUsuń*piękny nagłówek
Może czas najwyższy postarać się odnaleźć ten spokój? Tak naprawdę się postarać...?
OdpowiedzUsuńa może lepiej przeczekać ten gorszy czas? może spokój sam wejdzie Ci na ramię i usadowi się grzecznie?:)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam powyżej, że powodem Twooch rozsterek, jest brak faceta. U Ciebie, to już samotność, czy póki, co brak bliskiej osoby? Wiesz, ja stoję w miejscu od zawsze i chociaż mam bardzo złe dni i sama się nakręcam, to staram się jakoś funkcjonować. Zaczynam zdawać sobie sprawę, że na pewne rzeczy, sytuacje, zdarzenia mnie mamy zupełnie wpływu i chyba chcę moją samotność zakwalifikować właśnie pod te sprawy. Żyj, nie smuć się (chociaż wiem, że czasem ciężko) może nie myśl o tym tyle, a nawet się nie obejrzysz, a w Twoim życiu zajdzie jakaś zmiana? Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńspokój i zatrzymany czas na moment... o tak.
OdpowiedzUsuńKtoś w końcu musi przerwać ciszę.
OdpowiedzUsuńByłoby mi miło, gdybyś zajrzała do mnie :)
Zapraszam:
anelise.blog4u.pl