Zamknij mnie w tych pustych piwnicach,
nie pozostawiając żadnych środków, dzięki których
mogłabym przeżyć. O, strzykawkę położyć możesz
na mych zasypanych tynkiem, suchych, podziurawionych kolanach.
Dymiącą jeszcze, gorącą igłę wbij we mnie, głęboko, nie próbuj wyjmować.
Uchyl okno, jedyne, umożliwiające ucieczkę. Przecież mogę.
Rozszrapane, wilgotne firany, które swym wyglądem i
nieznośną wonią wcale ich nie przypominają, falują gdzieś między kosmykami
naszych rzadszych niż na rękach włosów.
Przeszkadzają. No, podejdź do mnie, pozostaw po sobie ślad
Chce poczuć Cię, potem zamknij mnie w tej pustej piwnicy,
nie pozostawiając żadnych środków, dzięki których
mogłabym przeżyć.
Zabierz ze sobą strzykawkę, wielokrotnie używaną igłę,
przybrudzoną mną, Tobą także.
Przymknij okno, nie potrzebuję powietrza.
Ułóżmy fryzury, wyjdź.
Ale mów do mnie wyraźniej. Odwiedź mnie.
Cierpienie staje się coraz mniej odczuwalne. Otul wiatrem,
chłodnym, namiętnym.
Ja oddycham. ;]
nie pozostawiając żadnych środków, dzięki których
mogłabym przeżyć. O, strzykawkę położyć możesz
na mych zasypanych tynkiem, suchych, podziurawionych kolanach.
Dymiącą jeszcze, gorącą igłę wbij we mnie, głęboko, nie próbuj wyjmować.
Uchyl okno, jedyne, umożliwiające ucieczkę. Przecież mogę.
Rozszrapane, wilgotne firany, które swym wyglądem i
nieznośną wonią wcale ich nie przypominają, falują gdzieś między kosmykami
naszych rzadszych niż na rękach włosów.
Przeszkadzają. No, podejdź do mnie, pozostaw po sobie ślad
Chce poczuć Cię, potem zamknij mnie w tej pustej piwnicy,
nie pozostawiając żadnych środków, dzięki których
mogłabym przeżyć.
Zabierz ze sobą strzykawkę, wielokrotnie używaną igłę,
przybrudzoną mną, Tobą także.
Przymknij okno, nie potrzebuję powietrza.
Ułóżmy fryzury, wyjdź.
Ale mów do mnie wyraźniej. Odwiedź mnie.
Cierpienie staje się coraz mniej odczuwalne. Otul wiatrem,
chłodnym, namiętnym.
Ja oddycham. ;]
*Nie mogę w to uwierzyć. Tzn. mogę, ale dla mnie jest to niepojęte. Ta coraz bardziej uwidaczniająca się głupota. No i miałam o tym nie pisać, nie mówić, nie myśleć. Ale to mnie przerasta; potrafi rozbawić. Śmiech.
Trochę ode mnie. Tymczasem idę obejrzeć "Pachnidło", wyciszę się i mi przejdzie. ;D
Uf, uf, uf, uf ;>
Trochę ode mnie. Tymczasem idę obejrzeć "Pachnidło", wyciszę się i mi przejdzie. ;D
Uf, uf, uf, uf ;>
Już to gdzieś czytałam...;) Tekst podoba mi się, ale nie wiem dobrze, jak go zinterpretować.
OdpowiedzUsuńOddychamy? A może życie jest snem, nie istniejemy naprawdę?
Pachnidło, bardzo chciałabym obejrzeć, ale nie mam. Słyszałam muzykę z filmu - świetna.
Całuję.
Kwestia interpretacji. ;] Bynajmniej.
OdpowiedzUsuń"O, strzykawkę położyć możesz
na mych zasypanych tynkiem, suchych, podziurawionych kolanach."
Kolana zastąpiły usta. Ale dalej czuć zagubienie i coś, co nazywam "samotnością w tłumie". Może szukasz izolacji, aby nie zawieść kogoś? Tylko czy taka ucieczka jest dobrym rozwiązaniem, nie wiem.
To ma wiele znaczeń.
głuche uderzenie w moją świadomość...
OdpowiedzUsuń